środa, 31 maja 2017

Wpadłam w ciąg :D

Już od około trzech lat jestem fanką szydełkowej diwy Patricii Kristoffersen i co jakiś czas wpadam w ciąg dziergania serwetek lub dywaników według jej wzorów. Jeżeli nie słyszeliście o Patricii Kristoffersen, to wygooglajcie jej serwetki:


Możecie też odwiedzić jej sklep na [ etsy ] lub [ fanpejdż ] na facebooku. 

Tak jak wprawne oko rozpozna obrazy poszczególnych sławnych malarzy, tak moje oko już z daleka rozpozna projekt Patricii Kristoffersen - jej serwetki zawsze są bogate w wypukłe ściegi, np. popkorny lub słupki reliefowe, wiele jej prac zawiera też motyw ananasa oraz liczne dziurki. 

Patricia Kristoffersen wydała ponad 30 takich niezbyt grubych książeczko-broszurko-publikacji z wzorami, z czego ja mam tylko kilka. I tak ostatnio wydziergałam trzy małe dywaniki z trzech różnych książeczek. 



Żółty dywanik to pierwsze 17 okrążeń serwetki Refined Beauty z książeczki "Pineapple Elegance". Ostatnie trzy okrążenia zrobiłam słupkami pojedynczymi, a potem dodałam jeszcze jedno okrążenie z oczek ścisłych w tylną pętelkę. Całość ma 120 cm średnicy, co przekłada się na jakieś 600 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Ten dywanik podoba mi się chyba najbardziej z całej serii, jako że uwielbiam "dziurawe" dywany :)


Jako drugi wydziergałam dywanik na podstawie pierwszych dziewięciu okrążeń serwetki Nell z książeczki "Exquisite Doilies". Potem dodałam jeszcze cztery okrążenia słupków pojedynczych i jedno okrążenie oczek ścisłych w tylną pętelkę. Dywanik mierzy 95 cm średnicy i zjadł około 400 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Bardzo fajnie robi się te długie płatki: najpierw robimy łańcuszek, a z powrotem obdziergujemy go słupkami. Na samym środku dywanu znajduje się coś w kształcie ciasta-babki :D



Ostatni dywanik to pierwsze czternaście okrążeń serwetki Visionary Sense z książeczki "Ultimate Doilies" zakończone czterema okrążeniami słupków pojedynczych i jednym okrążeniem oczek ścisłych w tylną pętelkę. Dzieło mierzy równe 100 cm średnicy i zużyło jakieś 450 metrów sznurka bawełnianego o grubości 5 mm. Wzór na ten dywan zawierał wiele trudnych ściegów, np. podwójne słupki reliefowe o dwóch nóżkach. Siedziałam nad tym dobre 5 godzin, a wyszło takie maleństwo!


W poprzednich miesiącach i latach zrobiłam też inne dywany na podstawie wzorów Patricii Kristoffersen, o czym pisałam [ tu ], [ tu ], [ tu ] i [ tu ]:





Ciąg dalszy wpadania w ciąg na pewno nastąpi :)


poniedziałek, 29 maja 2017

Jak zrobić park atrakcji dla dzieci z... 75 km sznurka

Bardzo lubię, gdy przysyłacie mi zdjęcia Waszych dywaników i innych sznurkowych dzieł :) Mam też sporą frajdę, gdy Wasze maile pochodzą z zagranicy i jeszcze większą frajdę, gdy są napisane w języku, który jako tako rozumiem. Ale sprawdzając pocztę w zeszły weekend aż oniemiałam z zachwytu nad pomysłowością i pracowitością pani Anny Klimowej i jej rodziny.

Otóż, wyobraźcie sobie, pani Anna wzięła długi urlop i wraz z dwiema córkami w ciągu trzech tygodni przedziergała... 75 kilometrów sznurka!!!!!!! Dziewczyny połączyły fragmenty w jedną całość, a mąż pani Anny - alpinista z zamiłowania - zamocował to arcydzieło na linach pod sufitem w centrum handlowym w Nowokuźniecku w Rosji. I tak powstał dziecięcy park linowych atrakcji o wdzięcznej nazwie "Ul":





Park zajmuje 60 metrów kwadratowych i, jak już wspomniałam, zużył imponujące 75 kilometrów sznura poliestrowego o grubości 5 mm z rdzeniem. Sznurek bawełniany nie zdałby tu egzaminu - jest za ciężki i bardzo chropowaty, przez co szybko się brudzi.

Kiedyś policzyłam, że 50 metrów sznura przedzierguję najprostszym ściegiem przez co najmniej 20 minut. Matematyka podpowiada, że w takim razie 75 kilometrów zajęłoby mi 500 godzin. Dzieląc to przez 3 osoby x 3 tygodnie otrzymujemy prawie 56 godzin na tydzień na jedną wypoczętą osobę dziergającą w szybkim tempie! A do tego przecież dochodzi jakieś życie osobiste, zakupy, sprzątanie, o jedzeniu i spaniu nie wspomnę... 75 kilometrów sznurka to taka sama odległość jak ze Szczecina do Gryfic, ciut więcej niż z Zakopanego do Nowego Sącza i ciut mniej niż z Bydgoszczy do Gniezna. 

Na rosyjskim portalu W Kontakcie znajdziecie [ fanpejdż ] parku "Ul" i jeszcze więcej zdjęć. Nie trzeba mieć konta na tym portalu, żeby oglądać różne treści, ale już trzeba się zalogować w celu polubienia lub skomentowania. 

A tak wyglądała praca nad parkiem "Ul":







Oto zdolna rodzinka - pani Anna z mężem i córkami:




Park "Ul" można odwiedzić i przetestować od 10:00 do 20:00 w nowokuźnieckim centrum handlowym Majak przy ulicy Kurako 49, na drugim piętrze. Cała rodzina ustaliła, że park będzie interesem jednej z córek. Ponieważ jest to tak innowacyjny projekt, centrum handlowe odstąpiło od pobierania pieniędzy za wynajem przestrzeni pod parkiem - i słusznie, skoro cała zabawa odbywa się nad tą przestrzenią :D Pani Anna pisała, że dzieci są zachwycone parkiem, przynajmniej do czasu gdy zostaną wyciągnięte siłą przez rodziców.

Wyczytałam na [ fanpejdżu Ula ], że do końca maja 30 minut zabawy kosztuje tylko 100 rubli dla osób, które polubią ów fanpejdż. Szkoda tylko, że to tak daleko - nawet gdybym wyruszyła w tej chwili, to nie dojechałabym tam autem do końca maja... Google Maps podpowiada mi, że droga samochodem z Gdańska do Nowokuźniecka ma aż 5208 kilometrów. Gdyby była to długość sznurka, to jej przedzierganie najprostszym ściegiem zajęłoby mi 34720 godzin. Wyszedłby z tego ogromny park atrakcji!


piątek, 19 maja 2017

Ale plama!

Pomysł na ten dywan chodził za mną już od paru lat. Początkowo myślałam o ażurowej plamie, okazała się jednak zbyt trudna technicznie. W końcu poddałam się i zrobiłam plamę złożoną głównie ze słupków. 





Środek plamy jest zrobiony [ spiralnie ], zaś odnóżki dorobiłam już osobno, co (niestety) wymagało cięcia sznurka.  

Dzieło wydaje mi się maciupkie, mimo iż mierzy 140 cm od pierwszej odnóżki do czwartej i 135 cm od drugiej odnóżki do szóstej. Zużyłam 2.5 kg (czyli około 550 metrów) sznurka bawełnianego o grubości 5 mm, a szydełko miało 10 mm. Cała praca zajęła mi około 6 godzin.


W najbliższym czasie udoskonalę trochę wzór na plamisty dywan i może zamieszczę na blogu samouczek :) Gdybym się z tym ociągała, to bodnijcie mnie przez internet! 


piątek, 12 maja 2017

Dywan na zimny majździernik

Ten dywan powstał w ramach wiosennych porządków. Otóż chciałam posegregować resztki sznurka w różnych odcieniach zieleni i ecru i chyba mi się to udało. Mimo prostego wzoru, dywan zajął mi mnóstwo czasu - może dlatego, że w trakcie tych wiosennych porządków padał śnieg? 

(Arcy)Dzieło mierzy 170 cm i zostało wydziergane szydełkiem 10 mm. Korzystałam z prostego wzoru na [ koło ], a kolory łączyłam [ w ten sposób ]. Zużyłam bliżej niesprecyzowane ilości sznurka bawełnianego 3 mm złożonego na pół, sznurka poliestrowego złożonego na pół i sznurka bawełnianego o grubości 5 mm.






Okazało się, że mam sporawe zapasy sznurka w czterech różnych odcieniach ecru! Chodzi mi teraz po głowie seria malutkich dywaników zrobionych na podstawie serwetkowych wzorów Patricii Kristoffersen :)